E-copywriting od kuchni

E-copywriting to obecnie jedna z lepszych form gromadzenia pieniędzy. Wystarczy odpowiednia wiedza o pozycjonowaniu i optymalizacji, żeby w niedługim czasie wdrapać się na wyżyny i uplasować się w klasie cenionych copywriterów. Zacięcie, bystrość i kreatywność piszącego mogą ułatwić mu drogę do kariery, a znajomość reguł Internetu, przyśpieszyć ten proces.

Copywriter dysponujący własną witryną powinien ją wykorzystać do opisania portfolio, które stanie się wizytówką jego dotychczasowych osiągnięć. Zaprojektowanie dobrej strony wymaga od autora wielkiego wysiłku, który może się opłacić. Na wyszczególnionych podstronach powinien znaleźć się opis sposobów działań firmy, który zachęci wirtualnych klientów do zapoznania się ze szczegółową ofertą.
W tym miejscu należy ustalić, co stanie się naszą profesją. Warto bowiem odnaleźć niszę, z której można czerpać dochody i która dostarczy wam możliwości kształcenia własnych umiejętności. Stare powiedzenia o łapaniu kilku srok za ogon i gonieniu w piętkę sprawdzają się tutaj doskonale, ponieważ nie żyjemy w epoce Leonarda Da Vinci.

Wyznaczenie swojej specjalności nie powinno zająć nam dużo czasu. Każdy wie bowiem, jaki rodzaj copywritingu interesuje go najbardziej. Pewni z nas wybiorą pisanie haseł promocyjnych, a inni zdecydują się na uzupełnianie katalogów czy precli.
Następnym problemem staje się kwestia poszukiwania grupy docelowej, do której będzie wysyłana oferta. Poszukiwanie przyszłych klientów nie powinno zakończyć się zamieszczeniem ogłoszenia na forum internetowym czy serwisie tematycznym. Na samym początku należy opracować pisemny projekt współpracy i wysłać go e-mailem do spółek zajmujących się SEO. Dlaczego? Firmy z branży e-commerce posiadają ciągły kontakt ze swoimi klientami i częstokroć zlecają im zatrudnienie copywritera, po to żeby pomógł zwiększyć funkcjonalność strony internetowej. Współpraca z pozycjonerami daje zatem szansę wzmocnienia własnej marki i przyczynia się do wzrostu ilości zleceń.

Swoją drogę awansu można również zacząć od umieszczenia artykułów na różnych serwisach, które będą skutkowały reklamowaniem naszego nazwiska. Dysponenci stron internetowych niejednokrotnie oferują wynagrodzenie za dostarczone im teksty, w związku z czym wzrasta opłacalność wzmiankowanych działań. Pamiętajmy, że każdy krok w kierunku rozpoznawalności naszej firmy w sieci to krok do sukcesu.

Musimy zawsze szukać zainteresowanych usługami klientów i zachęcać ich do wyboru naszej oferty. Perspektyw jest dużo i to od nas zależy, które z nich wybierzemy.


Marketing internetowy (patimex, spoko.home.pl, zombo)

Profesjonaliści z branży It ścigają się o najlepsze wyniki dla swoich klientów: używają nowoczesnych metod SEO, zatrudniają najlepszych webmasterów i grafików. Tymczasem, by zaistnieć w sieci wystarczy dobry pomysł. Co lepsze, nie musi on być wyjątkowo nowoczesny. Musi trafić w gusta odbiorców, a te jak wiadomo bywają różne😉

Przeglądając sieć można trafić na takie oto perełki, które pomimo wstecznego layotu i rozwiązań z minionego wieku, mają się świetnie:

http://patimex.com/

http://www.spoko.home.pl/ (agencja reklamowa odpowiedzialna za stworzenie strony: http://www.patimex.com)

http://paraboletancza.pl/

http://www.zombo.com/

http://www.miauk.com


Pisanie tekstów na strony, pisanie tekstów pod SEO, internetowi oszuści

Początki copywriterów bywają trudne… Nikt z resztą nie zapewniał, że będzie „miło, szybko i przyjemnie”. Na początek dostałam kilka banalnych zleceń i nauczyłam się, że pisanie o literaturze, tworzenie recenzji czy kreowanie marki rozmaitych produktów to jedynie moje czcze marzenia,  o których powinnam jak najszybciej zapomnieć. Zleceniodawcy bowiem chcieli profesjonalnych tekstów o łożyskach, budowie domów z bali czy żarówkach energooszczędnych.

Byłam przekonana, że nie podołam zadaniu. Mury Uniwersytetu opuściłam z głową napakowaną ideałami, a tu mam pisać o jakichś łożyskach? Tupnęłam nóżką, pokręciłam nosem, ale koniec końców zabrałam się do pracy. Oferta była korzystna ( z punktu widzenia mojego aktualnego stanu na koncie bankowym), a mnie zdarzyło się już wcześniej pisać pracę na temat: „Stacje kontroli pojazdów mechanicznych”, więc pomyślałam, że nic gorszego mnie już nie spotka. Nie wiedziałam, w jak wielkim jestem błędzie. Nie dość, że miałam napisać 50 takich tekstów, to jeszcze każdy z nich wypełniony był kilkoma słowami kluczowymi. Paliłam papierosa za papierosem i wypiłam wówczas hektolitry kawy, by po kilkunastu dniach stać się ekspertem w dziedzinie łożysk. Dziś z tej wiedzy nic albo prawie nic nie zostało, ale była to znakomita wprawka przed kolejnym zleceniem.

W wakacje napisał do mnie właściciel firmy pozycjonującej serwisy internetowe i zlecił napisanie około 150 artykułów, poświęconych domom z bali, domom kanadyjskim i wszelkim innym, o których pojęcia nie miałam żadnego. Okazało się jednak, że pisanie o domach z bali to mały pikuś w zestawieniu z artykułami o łożyskach. Po kilkunastu dniach moje konto wzbogaciło się dodatkowo o kilka nowych (wyczekanych) złotych, więc zakasałam rękawy i rozpuściłam wici na różnych stronach internetowych. Nie mogłam opędzić się od zleceń, a mój portfel z dnia na dzień zwiększał swoją objętość. Najciekawsze, z punktu widzenia zarobków, były oferty zamieszczania tekstów na stronach firmowych przedsiębiorstw. Na swoim koncie miałam już kilka takich artykułów, więc moja radość z następnego zlecenia była ogromna. Nie dość, że miałam napisać kilka profesjonalnych artykułów na stronę, to jeszcze kilkanaście innych w celu wzmacniania strony głównej w wyszukiwarkach internetowych. Cena za moją pracę była podejrzanie wysoka, ale firmę polecił mi mój znajomy, który zajmował się ich pozycjonowaniem, więc bez wahania podjęłam decyzję. Po niedługim czasie okazała się jedną z najgorszych w moim życiu, a przeprawa z Panem B. na długo pozostanie w mojej pamięci.

Pan B. zadzwonił do mnie w pewien kwietniowy poranek i ze szczegółami opisał przebieg naszej współpracy. Nie zapomniał przez telefon zapytać ile mam lat, jaki kolor włosów i ile cm wzrostu. Zdziwiłam się takimi pytaniami, ale spotkałam wielu ekscentryków w swojej pracy, więc zbagatelizowałam sytuację i postanowiłam zająć się pracą. Pan B. był wyjątkowo nachalny, a z każdym dniem miał coraz więcej uwag. Po dwóch tygodniach byłam już wykończona ciągłymi mailami i telefonami, ale postanowiłam się nie poddawać, bo efekt rozliczenia miał być piorunujący. Pod koniec miesiąca wysłałam więc mailem zestawienie artykułów wraz z ich ceną i potulnie czekałam na odpowiedź. Przez pięć dni nie dostawałam żadnego sygnału, telefon zamilkł, a odświeżanie skrzynki, co godzinę nie przynosiło żadnych rezultatów. Zmartwiłam się takim przebiegiem sytuacji i wysłałam do Pana B maila, w którym jasno wyraziłam swoje zdenerwowanie zaistniałą sytuacją. Tym razem na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Dowiedziałam się, że jestem „upierdliwa”, a cena za moją pracę ulegnie pomniejszeniu. Nie dawałam za wygraną, ale nie miałam z nim podpisanej żadnej umowy, więc moje roszczenia i tak wydawały się bezzasadne. Napisałam do niego jeszcze kilka maili z prośbą o przelanie kwoty na moje konto, ale nic to nie dawało. Po tygodniu napisał mi maila, w którym określił mnie jako nieczułą ignorantkę, która powinna wiedzieć, że jego dom zalała powódź i on ma w związku z tym ważniejsze sprawy na głowie niż zajmowanie się rozliczeniami ze mną. Zapytał mnie jeszcze czy sam adres wystarczy czy wysłać mi może zdjęcie satelitarne, żeby uwiarygodnić swoją historię. Po tym mailu nie miałam już siły, żeby z nim walczyć i odpuściłam starania o odzyskanie pieniędzy.

W Internecie sprawdziłam jego prawdziwe dane osobowe (podpisywał się jako D.P, ale w adresie maila widniało D.B.) okazało się, że to pospolity oszust, który w podobny sposób naciągnął już niejedną firmę. Po kilku miesiącach zaś umieścił bezprawnie moje teksty na stronie swojej firmy, zajmującej się sprzedażą okien i drzwi. Na szczęście strona już nie istnieje, a mnie ponownie udało się wykorzystać pisane wówczas artykuły. Z historii opowiedzianej przed chwilą udało mi się jednak wyciągnąć wnioski, które ułatwiają mi pracę i na wstępie eliminują oszustów. Przed zawarciem każdej transakcji zawsze popisuję umowę i wcześniej sprawdzam, z jaką firmą mam rozpocząć współpracę. Dzięki temu od kilku miesięcy nie dałam się nabić w butelkę, czego i Wam  z całego serca życzę!


Sztuka pisania dobrych tekstów. Profesjonalny copywriting w cenie

Copywriter SEO jako typowy freelancer ma swoje wzloty i upadki. Ilość zleceń zależy bowiem od aktualnej sytuacji gospodarczej, popularności rozmaitych rozwiązań marketingowych, doświadczenia i umiejętności znalezienia swojego miejsca w niepewnym świecie branży IT.

Na jednym z najpopularniejszych forów poświęconych pozycjonowaniu i optymalizacji można znaleźć oferty zleceniodawców i zleceniobiorców, zakrawające o absurd. Grupa młodych ludzi, ogłaszających się na portalu najwyraźniej nie jest przekonana o swojej sile twórczej lub nie posiada jeszcze kwalifikacji do sprzedaży artykułów po korzystnej dla nich cenie. Przeglądając dział forum, poświęcony zleceniom można bowiem spotkać propozycje kupna jednego tekstu (z zawartością 1000 znaków) za 0,50 gr lub 1 zł. Jedyna refleksja, jaka nasuwa mi się po analizie sytuacji copywriterów na forum jest taka, że albo ich teksty wrzucane są uprzednio do mieszarek albo nie nadają się do rozpowszechniania w Internecie. Profesjonalny copywriter nie będzie nawet zasiadał do klawiatury, żeby tak tanio sprzedać swoją skórę. Swoją drogą zastanawiam się czy to piszący nie szanują własnej pracy, czy są masowo wykorzystywani przez firmy SEO.

Z własnego doświadczenia wiem jednak, że szanujące się przedsiębiorstwa z branży IT wolą przepłacić profesjonalnej firmie copywriterskiej niż bazować na zleceniach zamieszczanych na PiO. W związku z tym forumowicze, mający większy apetyt na pisanie (a tym samym chcą zarabiać więcej) powinni poszukać zleceniodawców, którzy są w stanie godnie zapłacić za ich ciężką pracę. Zniwelują tym samym powszechne praktyki płacenia groszami za wartościowe artykuły i będą zadowoleni, mogąc rozwijać własną pasję.


Copywriting w Internecie, algorytm Panda a firmy SEO

Copywriting w Internecie ma ścisły związek z pozycjonowaniem i optymalizacją, czyli taką dziedziną współczesnego biznesu, która ma szansę zrewolucjonizować rynek. SEO jest współcześnie jedną z najważniejszych odnóg marketingu i skupia wokół siebie wszystkie działania związane z promocja firm w sieci. Pozycjonerzy ścigają się zatem, by produkty ich klientów cieszyły się jak największą popularnością i były widoczne w Internecie. W tym celu korzystają z wymyślnych technik, służących do uzyskiwania jak najlepszych wyników w wyszukiwarkach typu Google czy Bing. Bo któż z nas nie robi dziś zakupów przez Internet? Za jego pomocą kupujemy książki, buty na zimę czy nawet lekarstwa. Żyjemy bowiem w świecie, w którym wygoda i dostępność do artykułów przemysłowych staje się podstawowym celem licznych przedsiębiorstw. Każde z nich natomiast marzy o zdobyciu jak największej rzeszy klientów, którzy ochoczo wabieni licznymi promocjami będą wzbogacać ich konta bankowe. Rola pozycjonerów w całym procesie jest nie do przecenienia, a oni sami pną się po szczeblach kariery i zarabiają coraz większe pieniądze na pozycjonowaniu i optymalizacji serwisów internetowych.

Współczesna firma wie, że reklama i promocja jej usług nie może ograniczyć się do zamieszczenia banera w gazecie czy powieszenia billboardu na pobliskim bloku. Duże przedsiębiorstwa inwestują więc tysiące złotych, by ich marka została rozpoznana w Internecie. Pozycjonerzy natomiast kupują kolejne strony i rozbudowują swoje zaplecza, by móc linkować z nich do strony swojego klienta. Duże firmy wiodące prym w branży SEO na swoim koncie mają nawet kilka tysięcy stron internetowych, które wypełniane mało wartościową treścią służą jedynie wzmacnianiu stron rozmaitych przedsiębiorstw. Zwykły użytkownik sieci nie zdaje sobie nawet sprawy, że szukając informacji związanych z jego pasją musi najpierw przedrzeć się przez setki stron spamerskich i zapleczowych. Te natomiast osiągają wysokie pozycje w wyszukiwarce Google, ponieważ są wzmacniane przez inne witryny (katalogi, SWL’e rotacyjne i stałe, pressel pages, blasty xrumerem i itp, czy wzajemnie linkowanie stron zapleczowych).

Na szczęście dla użytkowników i na pohybel firm specjalizujących się w SEO Google wymyśliło nowy algorytm o nazwie „Panda”, który będzie nobilitował serwisy z wartościową treścią. W związku z tym każdy liczący się pozycjoner będzie musiał zatrudnić copywritera, który zajmie się budowaniem nowego wizerunku stron internetowych. Piszący natomiast, wyposażony w odpowiednią wiedzę za zakresu SEO, w najbliższym czasie może liczyć na większą ilość zleceń. Na forach pozycjonerskich bowiem już od kilku miesięcy analizuje się skutki wprowadzenia „Pandy” w Polsce. Efekty nie są jeszcze widoczne, ale zagraniczne portale internetowe roztaczają ciemne widmo nad rodzimym Internetem. Z zachodu dochodzą nas głosy o filtrach, banach i spadku pozycji tych ze stron, które zawierają kopiowaną i mało przydatną treść.

[aktualizacja] Panda grasuje już w Polsce. Link

Firmy SEO będą musiały zatem postarać się o uzupełnianie serwisów unikalnymi wpisami i jeśli nie posiadają własnej redakcji zostanie im tylko zatrudnienie profesjonalnych copywriterów.


Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.